Jej historia ma zachęcać do przeszczepów. Na swoje serce czekała 7 lat

Top wideo

Na swoim koncie mają wieloletnią walkę z chorobą, długie oczekiwanie i przeszczep, który zakończył się powodzeniem. Adriana Szklarz i Izabela Łukowiak postanowiły w nietypowy sposób podziękować za to, że żyją i wybrać się w wędrówkę po Bornholmie. Ich 120-kilometrowy spacer po wyspie ma być również reklamą, która rozsławi przeszczepy i zachęci ludzi do podejmowania trudnej decyzji o oddaniu organów bliskiej osoby.

To będzie 120 kilometrów pokazania, że przekazywanie narządów ma sens. To 120 kilometrów cieszenia się z tego, że się żyje – tak akcje opisuje jej organizatorka i uczestniczka Adriana Szklarz ze Stowarzyszenia Życie Po Przeszczepie.

Moja historia zaczęła się w 2002 roku. Diagnoza brzmiała jednoznacznie - transplantacja serca. Siedem lat czekałam na przeszczep serca. Zostało przeszczepiona za piątym razem, kiedy ważyłam już 36 kilogramów. Kiedy moje narządy, jak wątroba czy nerki, nie funkcjonowały. Tak naprawdę w ostatniej chwili - opowiada.

Zawsze mówię, że w tamtej sytuacji mogły odejść obie osoby. Odszedł mój dawca, mogłam odejść i ja. Dzięki naprawdę świadomej i mądrej decyzji osób, które rozumieją, co to jest transplantacja, które wiedzą, że warto ratować życie innych osób, kiedy nie można uratować życia ich bliskich, dzięki tej mądrej decyzji żyję, mogę się cieszyć życiem i za to życie dziękować.

Źródło: newsrm.tv

Dodaj komentarz

Komentarze (3)

Gość 25.06.2015 09:44 Zgłoś
Bardzo współczuję Pani, Paniu Barbaro, że straciła Pani syna.
Odpowiedz
0
zuza 25.06.2015 08:29 Zgłoś
bardzo zły tytuł bo nie czekała na swoje serce tylko na czyjeś
Odpowiedz
0
Barbara 23.06.2015 10:00 Zgłoś
oddałam organy syna który uległ śmiertelnemu wypadkowi przez głupotę ludzką dzięki jego organom ludzie żyją
Odpowiedz
4